Jak powstają gry komputerowe?
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Kupujesz grę, a po kilku latach producent wyłącza serwery i zostawia cię z niczym. Taki los spotkał między innymi wydane przez Ubisoft "The Crew". Decyzja francuskiego studia zapoczątkowała petycję, która doczekała się czytania w Parlamencie Europejskim - opisuje portal BBC. W niej gracze domagają się prawa zachowania dostępu do kupionych przez siebie tytułów. Kampania "Stop Killing Games" (Przestańcie zabijać gry) została zainicjowana w 2024 roku przez amerykańskiego YouTubera Rossa Scotta. W styczniu grupa złożyła w Komisji Europejskiej petycję z blisko 1,3 miliona podpisów, co doprowadziło do publicznego wysłuchania w Parlamencie Europejskim w kwietniu.
Kampania Scotta ruszyła po ogłoszeniu decyzji Ubisoft, które zapowiedziało, że w 2024 roku wyłączy grę wyścigową online "The Crew", która w trakcie swojego funkcjonowania przyciągnęła w sumie 12 milionów graczy. Francuski koncern powołał się na "nadchodzące ograniczenia w infrastrukturze serwerowej i licencjach".
- Miałem około 18 lat, kiedy gra miała swoją premierę - była ważną częścią mojego wchodzenia w dorosłość. W tamtym czasie stanowiła dla mnie świetną ucieczkę od życiowych trudności, dlatego zawsze była czymś wyjątkowym - powiedział w rozmowie z BBC gracz o pseudonimie Chemicalflood, który grał w "The Crew" przez niemal dekadę. Z biegiem lat, jak opowiada, gra stała się czymś, czym dzielił się ze swoimi dziećmi, które uwielbiały wspólnie odkrywać wirtualną mapę Stanów Zjednoczonych.
- Samo zakończenie wsparcia dla gry nie było bolesne, ale sposób, w jaki to rozegrali, to był prawdziwy cios - powiedział. Dla graczy, takich jak on, problemem nie było to, że Ubisoft przestał rozwijać projekt. Chodziło o to, że gracze całkowicie stracili dostęp do produktu.
Początek "Stop Killing Games"
Komunikat Ubisoftu przykuł uwagę Scotta, znanego w sieci jako Accursed Farms, który już od kilku lat tworzył materiały na temat problemu własności gier cyfrowych. - Po prostu nienawidzę patrzeć, jak dzieła kreatywne są de facto niszczone - powiedział w rozmowie z BBC.
Scott zdecydował o rozpoczęciu kampanii pod hasłem "Stop Killing Games" - gdzie pod pojęciem "zabijania" rozumie sytuację, w której "każda sprzedana kopia gry zostaje zdezaktywowana i nikt na planecie nie może jej uruchomić".
Gracz o pseudonimie Whammy4, inicjator "The Crew Unlimited" - fanowskiego projektu przywrócenia gry wyłączonej przez Ubisoft - porównał to do sytuacji, w której "ktoś włamuje się do twojego domu i kradnie twój rower lub samochód".
- Kupujesz fizyczną kopię gry, przynosisz ją do domu, instalujesz i grasz przez jakiś czas. A potem, nagle, wydawca całkowicie niszczy wszystkie kopie tej gry na całym świecie, w tym twoją. Bez zwrotu pieniędzy, bez realnego ostrzeżenia w momencie zakupu i bez możliwości zatrzymania jej dla siebie - mówi.
Ubisoft odpowiada
Ubisoft bronił już swojego stanowiska przed sądem. Odpowiadając na pozew zbiorowy złożony w Kalifornii przez dwóch graczy "The Crew", studio argumentowało, że klienci nabyli licencję na użytkowanie gry, a nie nieograniczone prawo własności oraz że gracze byli ostrzegani, iż usługi sieciowe nie będą dostępne wiecznie. Pozew został wycofany bez zrzeczenia się roszczeń w czerwcu 2025 roku po tym, jak powodowie dobrowolnie zrezygnowali z dalszego procesu.
Inni przedstawiciele branży gier również sprzeciwiają się tej kampanii. Organizacja Video Games Europe, reprezentująca wielu największych wydawców na kontynencie, stwierdziła, że wyłączanie usług sieciowych "musi być opcją", gdy gry przestają być rentowne. Ostrzegła również, że niektóre z propozycji aktywistów mogłyby znacząco podnieść koszty produkcji gier typu online-only.
- Nie żądamy od firm, aby utrzymywały serwery czy usługi w nieskończoność. Mogą je zamknąć, kiedy tylko chcą - odpowiada Scott. Zamiast tego on i inni obrońcy praw konsumentów argumentują, że wygaszanie gry powinno odbywać się "odpowiedzialnie". Wydawcy powinni przygotowywać plany zakończenia wsparcia, takie jak aktualizacja gry do trybu offline lub udostępnienie oprogramowania pozwalającego graczom na prowadzenie własnych serwerów.
Wycofane tytuły
"The Crew" nie jest pierwszym tego typu przypadkiem. Problem ten stał się widoczny wraz z rozwojem branży gier-usług (live-service), które po premierze są stale rozwijane i monetyzowane za pomocą regularnych aktualizacji.
W maju Sony ogłosiło plany zakończenia wsparcia dla należącego do tego gatunku tytułu "Destruction AllStars". Z kolei inna wieloosobowa strzelanka od Sony, "Concord", została wyłączona niespełna dwa tygodnie po premierze w 2024 roku z powodu fatalnych wyników popularności, choć w tym przypadku klientom zaoferowano pełny zwrot kosztów.
Joost van Dreunen, profesor biznesu gamingowego na NYU Stern, zauważa w rozmowie z BBC, że w przeciwieństwie do książek, filmów czy muzyki, wiele gier opiera się na społecznościach i interakcjach online.
- Gry, zwłaszcza gry-usługi, przypominają…
Read the full article at TVN24 →