Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl Fot. Slawomir Kamins...
15 czerwca 2026
Akcyza na paliwo powróciła do normalnego poziomu. W najbliższych tygodniach można spodziewać się podobnej decyzji rządu dotyczącej VAT-u. W ten sposób zbliża się koniec ratunkowego pakietu CPN, który obniżał ceny benzyny i diesla. Kryzys związany z zablokowaniem Cieśniny Ormuz pokazuje, ile kosztuje nas uzależnienie od paliw kopalnych
Nie da się tego przedłużać w nieskończoność – dają do zrozumienia przedstawiciele polskiego rządu, zapowiadając koniec programu CPN (skrót pomysłowy, ale rozwinięcie trochę niezgrabne: Cena Paliwa Niżej).
Premier Donald Tusk i minister finansów Andrzej Domański patrzą w przyszłość z nadzieją, wypatrując obniżek na rynku ropy. Mają ku temu podstawy, bo przez wiadomości o możliwym porozumieniu USA z Iranem ceny surowca runęły. W poniedziałek (15 czerwca 2026) osiągają poziomy, których nie widzieliśmy od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Może to oznaczać, że państwo przestanie tracić na ulgach, z których korzystają w dużej mierze najzamożniejsi – kierowcy jeżdżący najwięcej, i poruszający się najbardziej paliwożernymi autami.
W reakcji na podwyższone ceny ropy i niepewność na rynku surowców rząd pod koniec marca obniżył VAT (z 23 proc. do 8 proc.) oraz akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów (o 29 gr dla benzyny i 28 gr dla oleju napędowego). Dodatkowo minister energii Miłosz Motyka codziennie ustalał maksymalny dopuszczalny poziom ceny paliw na kolejny dzień. Od początku trzeciego tygodnia czerwca do normy wróciła stawka akcyzy, w kolejnych tygodniach można spodziewać się podwyżki VAT-u i rezygnacji z polityki ustalania maksymalnych cen paliw.
Dzięki pakietowi CPN kierowcy tankowali taniej, a koszty transportu nie przełożyły się znacząco na wzrost inflacji. Taka polityka chroniła władzę przed niezadowoleniem społecznym, ale budżetowy koszt był wysoki. Miesięcznie państwo traciło jednak w ten sposób 1,6 mld złotych – przyznało Ministerstwo Finansów. To kwota wyższa niż np. całość dotacji na rozwój opieki długoterminowej i geriatrii w szpitalach powiatowych z KPO i równa około jednej trzeciej miesięcznych kosztów funkcjonowania programu 800+. 1,6 mld złotych miały pochłonąć też dopłaty do zakupu pojazdów elektrycznych przez cały 2025 roku – ale kwotę tę zredukowano później do nieco powyżej miliarda.
„Myśmy zakładali – i z tego się wywiązaliśmy – że do lata będziemy dopłacać do tego, aby ceny paliw nie wystrzeliły w górę. Mieliśmy najtańsze paliwo w Europie przez ten czas kryzysu, ale oczywiście ten projekt będziemy kończyli teraz, latem” – mówił w sobotę (13 czerwca) Donald Tusk.
I rzeczywiście – na tle innych krajów Unii Europejskiej to w Polsce tankujemy najtaniej. W poniedziałek 15 czerwca za litr standardowej benzyny zapłacimy 6,04 zł, za litr diesla – 6,40. A zatem, mimo powrotu akcyzy, polskie stacje wciąż oferują najniższe stawki za paliwo w całej UE.
W ostatnich tygodniach ceny maksymalne wyznaczane przez resort energii zmieniały się nieznacznie, notując wzrosty i spadki o zaledwie kilka groszy – między innymi dzięki ustabilizowaniu sytuacji na rynku hurtowym. Ceny metra sześciennego benzyny sprzedawanej stacjom przez Orlen od końcówki maja kształtują się na poziomie około 5200 złotych, w przypadku diesla to około 5600 złotych. Wyraźnie widać więc, że rynek się uspokoił, mimo że blokada Cieśniny Ormuz wciąż trwa. W przypadku jej odblokowania – co według zapewnień Donalda Trumpa ma nastąpić w piątek 19 czerwca – można spodziewać się dalszych spadków cen na światowych rynkach i obniżek stawek w hurcie.
Można więc powiedzieć, że warunki sprzyjają decyzji o zakończeniu programu CPN, który w dużej mierze wypełnił już swoją rolę. Przede wszystkim przyczynił się do ograniczenia poziomu inflacji. Uniknęliśmy czarnego scenariusza. Na początku konfliktu na Bliskim Wschodzie słychać było o możliwym wystrzale cen, które jednak rok do roku wzrosły o 3,1 proc. (dane za maj), co jest bardzo umiarkowanym poziomem inflacji (cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc. z przedziałem odchyleń plus/minus 1 proc.) Wcześniejsze prognozy ekonomistów mówiły o oczekiwanym poziomie inflacji na poziomie 3,7 proc.
Dlatego – o ile kolejne dni nie przyniosą wzrostu napięcia wokół bliskowschodniego konfliktu – rząd powinien zdobyć się na decyzję, która z pewnością nie przysporzy mu popularności. W sondażu na zlecenie „Super Expressu” 78 proc. respondentów stwierdziło, że chciałoby przedłużenia pakietu do końca roku. Według szacunków ekonomistów banków Erste i PKO BP wycofanie się rządu z interwencji w rynek będzie miało wpływ na nieznaczny wzrost inflacji – o dodatkowe 0,2 punktu procentowego.
Na kryzysie zyskują koncerny paliwowe. Duże wrażenie robią wyniki Orlenu, który w pierwszym kwartale 2026 roku, dzięki podwyższonej cenie paliw, zarobił 8,15 mld złotych. To więcej, niż wynikało z prognoz, mówiących o możliwym zarobku nieprzekraczających 6,26 mld zysku netto. Wpłynęły na to ceny ropy, które…
Read the full article at OKO.press →