Rząd będzie zbierał dane o pensjach medyków. Dlaczego teraz?
Angelika Pitoń
„To ustawa, która pozwoli na zebranie danych dotyczących wynagrodzeń konkretnych medyków w oparciu o numer PESEL” – powiedział Adam Szłapka tuż po posiedzeniu rządu. Projekt ustawy został przyjęty tuż po tym, jak na jaw wyszło, że lekarz-rezydent z partyjną legitymacją KO w zeszłym roku zarobił 1,5 miliona złotych i był m.in. koordynatorem SOR.
Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy, która pozwoli na weryfikację wysokości zarobków medyków po sprawdzeniu ich numeru PESEL. Donadl Tusk nie ukrywał, że to ustawa powiązana z Dawidem Kacprzykiem, lekarzem-rezydentem i działaczem KO, który tylko w ubiegłym toku mial zarobić horrendalne sumy, i to pracując bez specjalizacji.
Jak wskazał rzecznik KPRM Adam Szłapka, nowy system ma pomóc „zarządzić i wprowadzić dokładniejsze zmiany w systemie„. Ale żeby to się stało, ”najpierw trzeba posiąść te wszystkie informacje”.
Dziś Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji otrzymuje ze szpitali i przychodni informacje o wygagrodzeniach pracowników, ale zanonimizowane. Dlatego nie sposób przypisać kontraktów do jednej osoby i ustalić łącznej wysokości wynagrodzenia przypadającego na konkretnego medyka.
„W interesie lekarzy jest, żeby rząd miał dostęp do ”rzetelnej informacji, jak wyglądają zarobki w poszczególnych jednostkach„ – mówił we wtorek premier. I dodał, że chodzi o możliwość rzetelnej wyceny procedur i udział zarobków lekarzy w danej procedurze. ”Ta informacja jest niezbędna, aby skutecznie i adekwatnie wyceniać samą procedurę, udział zarobków we wszystkich kosztach szpitala i tak dalej. I dlatego bardzo króciutki projekt ustawy, który umożliwi agencji rządowej orientację, kto w jakich miejscach ile zarabia, tak żeby to zracjonalizować i żeby nie dochodziło do, mam nadzieję, pojedynczych, skandalicznych sytuacji" – powiedział premier.
Naczelna Izba Lekarska krytycznie komentuje ten pomysł twierdząc, że to kolejna odsłona walki z medykami i próba odrówcenia uwagi od bieżących problemów.
„W grudniu 2025 roku próbowano zwrócić opinię publiczną przeciwko nam, epatując zarobkami promilowej grupy lekarzy. Teraz system się wali, limituje się świadczenia, pacjenci się buntują. W związku z tym znów próbuje się znaleźć kozła ofiarnego. A wiadomo, że jeżeli stworzy się jakiś dodatkowy rejestr z naszymi danymi, to bezpieczeństwo tych danych stoi pod znakiem zapytania. Martwimy się również tym, że takie dane mogą być użyte do prób dyskredytacji naszego środowiska” – podnosił w rozmowie ze Sławomirem Zagórskim dr Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.
„Nie chcemy być jedyną grupą zawodową, której zarobki są ujawniane w taki sposób. Jeżeli politycy proponują rejestr zarobków po PESEL-u, chcielibyśmy też poznać ich zarobki po PESEL-u ze wszystkimi dodatkami. Myślę, że nie byliby bardzo chętni do tego, żeby dokładnie wszystko powpisywać, pomimo że mają oświadczenia majątkowe” – podnosi prezes NIL.
Rozmowy o wysokich zarobkach lekarzy wybuchła po tym, gdy Patryk Słowik na portalu X, a potem Tomasz Mikulicz na łamach TVN ujawnili, że radny dzielnicowy KO Dawid Kacprzyk, w 2025 roku zarobił niemal 1,6 miliona złotych. Kacprzyk ma 29 lat, jest młodym lekarzem z niespełna dwuletnim stażem, w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii.
Jak ustalił Patryk Słowik na łamach portalu Zero.pl Kacprzyk pracuje w czterech warszawskich publicznych placówkach. Najmocniej związany jest z Warszawskim Szpitalem Południowym (placówka jest własnością miasta), w którym jest koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego.
„Tak wysoka stawka we wczesnym etapie kształcenia bardzo odbiega od standardowej procedury. Młodzi lekarze tyle nie zarabiają” – mówi TVN-owi Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL. Dodał, że nie słyszał, aby ktoś w tak młodym wieku i w trakcie specjalizacji pełnił tak ważną funkcję, jaką jest koordynowanie SOR-u i miał w związku z tą funkcją aż takie zarobki.
Znaki zapytania mnożą się nie tylko w kwestii wysokości zarobków, ale i czasu pracy lekarza. Jak odkrył Słowik, lekarz w lutym 2025 spędzał na dyżurach średnio 13,5 godziny dziennie, w czerwcu zbliżył się już do 14 godzin na dobę, a w listopadzie – 15 godzin dziennie. Słowik odkrył przynajmniej kilkanaście błędów w dokumentacji wskazując, że mężczyzna był wpisany w szpitalny grafik i w teorii pełnił dyżur. A publicznie chwalił się spotkaniami m.in. z marszałek Sejmu Małgorzatą Kidawą-Błońską, komentował debaty wyborczej na portalach społecznościowych czy przebywał na spotkaniach rady dzielnicy.
Przykład: 11 kwietnia 2025 r. Dawid Kacprzyk oglądał debatę przed zbliżającymi się wówczas wyborami prezydenckimi. Poinformował o tym internautów, wskazując, że wygrał Rafał Trzaskowski. Tego dnia przez całą dobę dyżurował na SOR-ze (a przynajmniej tak wynika z papierów). Był to zresztą dyżurowy maraton, gdyż Kacprzyk – według grafiku – pracował od 11 kwietnia od godz. 8 rano do 15 kwietnia do godz. 8 rano.…
Read the full article at OKO.press →