Informacje na temat produkcji czołgów zawarte zostały w odpowiedzi
na interpelację poselską Mariusza Błaszczaka skierowaną do ministra obrony
narodowej. Odpowiedzi tej udzielił Paweł Bejda, wiceminister obrony narodowej.
Czytaj więcej
Polska wraca do produkcji czołgów. Podano szczegóły
Do Polski w ciągu najbliższych pięciu lat trafi z Korei Południowej
kolejne 180 czołgów K2 Black Panther. Ponad jedna trzecia z tych maszyn
zbudowana zostanie w spolonizowanej wersji K2PL, z czego większość zmontowana
będzie w naszym kraju.
Produkcja czołgów K2PL w Polsce ma ruszyć w pierwszym
kwartale 2028 r., wynika z informacji MON . Pierwsze trzy czołgi w wersji K2PL zostana wyprodukowane w Korei Południowej, a następnie po testach trafią do
naszego kraju, gdzie kontynuowana będzie ich produkcja. Kolejne 61 maszyn ma już zostać zmontowanych w Polsce, w Zakładach Mechanicznych "Bumar-Łabędy" w
Gliwicach.
To ogromna szansa dla naszego kraju, jak zauważa MON. Umowa
między Polską a południowokoreańskim producentem czołgów nie wyklucza bowiem możliwości
sprzedaży spolonizowanej wersji K2PL do państw trzecich. To natomiast oznacza,
że maszyna może być w przyszłości naszym towarem eksportowym.
Realizacja tego planu, jak podkreśla MON, wymaga
wcześniejszego przygotowania się naszego kraju najpierw do montażu, serwisowania
i remontów czołgów.
Trwają
kursy dla mechaników czołgów K2 w Centrum Szkolenia Logistyki w Grupie
W związku z tym w Centrum
Szkolenia Logistyki w Grupie (województwo kujawsko-pomorskie) od ubiegłego roku trwa szerszy program szkoleniowy.
W jego ramach odbywają się wspomniane już kursy dla mechaników wież K2, a także
kursy dla mechaników podwozia, czyli dla osób mających w przyszłości obsługiwać
serwis podwozia południowokoreańskich czołgów. Pierwszy typ szkolenia trwa dwa tygodnie, natomiast
drugi – sześć tygodni. Zajęcia prowadzone w ramach kursów trwają osiem godzin
dziennie.
Podział na dwa
tryby szkoleń wynika z zaawansowania technicznego czołgów, a także ze specyfiki
pracy w obu obszarach.
W kursach
mogą brać udział nie tylko żołnierze, lecz także np. mechanicy cywilni
pracujący w armii . Chętni muszą jednak posiadać już stanowisko mechanika
pojazdów gąsienicowych. Wymagane jest również wykształcenie techniczne lub
ukończony jeden z kursów specjalistycznych.
Szkolenia
kończą się egzaminem teoretycznym i praktycznym. Po zdaniu egzaminów kursanci
otrzymują świadectwo ukończenia kursu, a tym samym uzyskują uprawnienia do
obsługi technicznej czołgów na poziomie zgodnym z ukończonym szkoleniem.
Dotychczas odbyło się sześć edycji
kursów. W ich ramach uprawnienia zdobyło 150 żołnierzy i pracowników cywilnych
resortu obrony narodowej.
Czytaj więcej
Kursy dla
mechaników wież oraz kursy dla mechaników podwozia. Oto, jak wyglądają
Niedawny
kurs dla mechaników wież ukończyło kilkunastu żołnierzy .
– Było to
szkolenie dla mechaników, a więc na poziomie drugim. Wyróżniamy trzy poziomy
obsługi technicznej czołgów. Pierwszy z nich to poziom podstawowy, który może
mieć kierowca czołgu. Poziom drugi to już wykwalifikowana kadra mechaników z
pułków remontowych. Poziom trzeci zaś obejmuje najbardziej zaawansowany
charakter napraw i największy zakres czynności – tłumaczył mł. chor. Przemysław
Schoen, instruktor szkolenia technicznego z Centrum Szkolenia Logistyki w Grupie,
cytowany przez Polskę Zbrojną.
Podstawę
szkolenia dla mechaników podwozia, jak wyjaśnił ekspert, stanowi demontaż i
sprawdzenie jednostki napędowej podwozia K2. Ponadto duża część kursu
poświęcona jest hydropneumatycznemu zawieszeniu, którego wysokość można regulować
i które w koreańskich czołgach ma ogromne znaczenie.
Inaczej
wygląda kurs dla mechaników wież. Tu większy nacisk położony jest na elementy
uzbrojenia. Kursanci zdobywają umiejętności m.in. demontażu magazynu amunicji
czy obsługi celowników.
Dotychczas
południowokoreańskie czołgi K2 nie musiały być naprawiane.
– Do
niedawna były na gwarancji. Dopiero teraz zbieramy wstępne informacje o
specyfice tych czołgów pod kątem obsługi serwisowej. Jesteśmy na wstępnym
etapie – przyznał mł. chor. Przemysław Schoen.
Read the full article at Rzeczpospolita →