W czwartkowym wydaniu programu "Debata Gozdyry" dyskusja dotyczyła afery w Szpitalu Południowym w Warszawie, gdzie bez kolejki mieli być przyjmowani politycy KO.
Michał Pyrzyk z PSL przekonywał, że sprawa wymaga wyjaśnienia, ale jego zdaniem źródłem problemu są zarówno luki systemowe, jak i "pokusy" osób, które potrafią je wykorzystywać.
- My w PSL się nie boimy (potencjalnych oskarżeń o korzystanie z saloniku VIP - przyp. red.), natomiast takie sytuacje, które wymagają wyjaśnienia, bo jest to sytuacja karygodna, wynikają ze styku dwóch rzeczy: niedoskonałości systemu i pewnych pokus i słabości charakteru ludzkiego , który te luki, te słabości wykorzystuje - mówił.
ZOBACZ: "Będę bezwzględny i zdeterminowany". Premier reaguje na aferę w warszawskim szpitalu
Polityk przypomniał, że PSL złożyło projekt ustawy dotyczący zmian w ochronie zdrowia. Jak wyjaśniał, propozycja zakłada m.in. zwiększenie dochodów systemu, racjonalizację wydatków oraz uporządkowanie zasad dotyczących wynagrodzeń.
- Są tam również przepisy koordynujące działania szpitali, bo dziś tak jest, że często szpitale o sobie mało wiedzą, często dublują określone usługi i często na danym terenie pozostają luki - dodał Pyrzyk.
Spięcie na antenie Polsat News. "Macie obowiązek nie piętnować"
Najnowsze ustalenia w sprawie przypomniał Sebastian Łukaszewicz z PiS. - Salonik VIP-owski został stworzony kosztem oddziału chirurgii leczenia kręgosłupa i przyjmowano nim bocznymi drzwiami polityków Koalicji Obywatelskiej. Jak się okazało Również przyjeżdżali tam ludzie leczyć kaca - mówił Łukaszewicz.
- Politycy KO przyjeżdżali leczyć kaca , podłączać się pod kroplówki wówczas, gdy ludzie czekali na SOR-ze, albo jak świętej pamięci Julia Liegmann czekała na SOR-ze i niestety zmarła. To jest bardzo niebezpieczne - powiedział.
WIDEO: Lista polityków KO wywołała burzę. Gorąca dyskusja ws. "saloniku VIP"
Twoja przeglądarka nie wspiera odtwarzacza wideo...
W pewnym momencie dyskusja zeszła na czwartkowe wydarzenia w Sejmie, gdzie podczas posiedzenia zasłabła posłanka KO Katarzyna Piekarska.
Według Agnieszki Gozdyry miało to związek z grafiką zaprezentowaną wcześniej przez posłów PiS, na której znaleźli się politycy KO, którzy mieli korzystać z preferencyjnych warunków w szpitalu.
Pierwotnie była na niej również Piekarska, która leczy się onkologicznie. Finalnie posłanka KO została usunięta z ilustracji.
Afera w Szpitalu Południowym - lista polityków KO publikowana przez PiS
Prowadząca zwróciła uwagę, że nie przedstawiono dowodów potwierdzających, iż osoby wskazane na grafice rzeczywiście korzystały z tzw. saloniku VIP w Szpitalu Południowym.
- Chciałabym powiedzieć, że postąpiliście państwo niegodnie, tworząc taką grafikę , w efekcie której pani posłance trzeba było udzielić pomocy medycznej - zwróciła uwagę Gozdyra.
ZOBACZ: Śledztwo ws. nieprawidłowości w szpitalu. "Będzie pod moim nadzorem"
Łukaszewicz przekonywał, że opozycja ma prawo rozliczać rządzących. - My jako politycy opozycji mamy święty obowiązek patrzeć władzy na ręce - stwierdził.
- Macie święty obowiązek nie piętnować ludzi - odpowiedziała Gozdyra.
Polityk PiS argumentował, że dyskusja nie powinna koncentrować się na posłance Piekarskiej, lecz na samej aferze w ochronie zdrowia. - Przesuwanie dyskusji na temat tej potężnej afery KO w służbie zdrowia na temat pani poseł Piekarskiej, która nie ma nic wspólnego z tą aferą ... Po prostu jej koledzy stworzyli patologiczny system - mówił.
"Problem dotyczy lekarzy ze wszystkich partii"
Do sporu włączył się Bartosz Romowicz z Polski 2050 . Jego zdaniem problem nie dotyczy wyłącznie Koalicji Obywatelskiej.
- Trochę tutaj kolega z PiS się myli , że to dotyczy jednej partii politycznej, bo ja znam przypadki, że dzieje się to samo w szpitalach, gdzie rządzi Prawo i Sprawiedliwość - powiedział Romowicz.
Polityk wskazał m.in. na sytuację w Garwolinie i zasugerował, że podobne mechanizmy mogą występować w różnych miejscach, niezależnie od partyjnych barw.
ZOBACZ: Lekarz milioner dorabiał w innym szpitalu. "Ponadstandardowe wynagrodzenie"
- Radny sejmiku jest tam wasz (PiS-u) dyrektorem szpitala i też spójrzcie sobie na jego oświadczenie majątkowe i te przyrosty. To nie jest problem jednej partii, a całej klasy (politycznej). A w ogóle jaka jest skala problemu, to się dowiemy za kilkanaście dni, kiedy wejdzie centralny rejestr umów i zobaczymy, jakie faktury wystawiają lekarze na kontraktach tym SPZOZ-om - mówił.
Romowicz ocenił, że rejestr może ujawnić nazwiska lekarzy-polityków związanych z różnymi ugrupowaniami. - Zobaczycie, że tam będzie można zobaczyć lekarzy-polityków każdej partii politycznej , bo taki jest system - podsumował.
Twoja przeglądarka nie wspiera odtwarzacza wideo...
Czytaj więcej
Read the full article at Polsat News →