Odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego z KO niespełna dwa lata po objęciu przez niego urzędu jest wydarzeniem, które tworzy nową sytuację polityczną. Nie widzieliśmy tego w Polsce od 2010 r., kiedy Łodzianie zdecydowali się odwołać Jerzego Kropiwnickiego, który rządził w mieście od ośmiu lat. I nikt nie traktował tamtego głosowania jako testu przed wyborami do Sejmu. Teraz jest zupełnie inaczej, bo dziś Kraków staje się nie tylko areną bezprecedensowej rywalizacji, ale też staje się ogólnokrajowym sprawdzianem.
Jednak ze względu na protesty złożone wobec referendum, termin nowych wyborów dotąd nie został ogłoszony. W środę odbędzie się pierwsza rozprawa dotycząca protestów i od ich rozpatrywania zależy cały polityczny harmonogram. Na razie, wstępnie, premier Donald Tusk zapowiedział, że najpewniej odbędą się one w połowie września. Nieoficjalnie mówi się o tym, że może to być nawet końcówka tego miesiąca.
Ale wrzesień to już w zasadzie początek przyszłorocznej kampanii parlamentarnej. Dlatego dla głównych graczy z Warszawy, wynik ich partii w Krakowie będzie miał kolosalne znaczenie. Tym bardziej, że w sytuacji przenoszenia debaty publicznej do sieci, każdy lokalny temat w social media może natychmiast stać się ogólnokrajowym.
Kampania z udziałem głównych partii politycznych. Piątkowska mówi o rozedrganiu w mieście
Brak wyznaczonego terminu wyborów nie jest jednak przeszkodą do tego, by pojawili się kandydaci. Choć formalnie żadnej kampanii oczywiście prowadzić nie mogą.
W ubiegłym tygodniu w ogrodach Kancelarii Premiera poinformowano, że w krakowskich wyborach wystartuje senator Monika Piątkowska, która będzie kandydować ze wsparciem KO i PSL. Piątkowska w marcu 2025 r. wygrała wybory uzupełniające do Senatu po tym, jak kierownikiem polskiej placówki w Waszyngtonie został senator z Krakowa Bogdan Klich, który w związku z tym złożył mandat.
Z ramienia PiS kandyduje radny i wiceszef Rady Miasta Michał Drewnick i, z Nowej Lewicy – posłanka Daria Gosek-Popiołek. Konfederację reprezentuje szef sztabu Sławomira Mentzena w 2025 r., Bartosz Bocheńczak. Razem stawia na Aleksandrę Owcę, współprzewodniczącą partii i obecną radną miasta. Konfederację Korony Polskiej reprezentuje Michał Klimek. Nieoficjalnie, jak słychać w Krakowie, do startu przymierza się Paweł Śliz, szef klubu Polski 2050 oraz poseł klubu Centrum, Rafał Komarewicz. Czyli wystartują przedstawiciele wszystkich klubów wchodzących w skład koalicji. A to oznacza, że możemy się spodziewać potencjalnych tarć w koalicji.
O czym będzie ta kampania? Na pewno nie zabraknie nawiązań do krótkiej kadencji Aleksandra Miszalskiego. Ale kandydaci zapewniają, że nie będzie to motyw przewodni. – Moja kampania będzie się opierała na kompetencji, merytoryce i konkretnych pomysłach na miasto – projektach, które będę przedstawiała w trakcie kampanii. Kraków jest w trudnej sytuacji. Odwołanie prezydenta to wydarzenie bez precedensu w historii naszego miasta. Przez 22 lata rządził Jacek Majchrowski. Przyzwyczaił do siebie sporą grupę mieszkańców, to był określony styl prezydentury. Później pojawiła się inna propozycja, której mieszkańcy nie zaakceptowali. Moja interpretacja tego wydarzenia jest szersza i głębsza niż to, że zawiodła komunikacja. Prezydent Aleksander Miszalski został odwołany ze względu na swoje decyzje – jak Strefa Czystego Transportu, drogie parkingi, podwyżki cen komunikacji miejskiej. Dlatego mieszkańcy powiedzieli „nie” W Krakowie również młodzi ludzie powiedzieli „nie” takiemu stylowi. Dlatego dziś mówię, że miasto jest rozedrgane – mówi nam Monika Piątkowska. – Kraków potrzebuje teraz bardziej technokratycznego, profesjonalnego i zawodowego stylu prezydentury. Potrzebuje profesjonalisty, który zna miasto. Potrzebna jest też osoba, która ma dobre kontakty w rządzie i użyje ich dla dobra Krakowa – dodaje Piątkowska.
Co zrobi Gibała? Jasna deklaracja wobec słów Tuska
W grze wciąż nie ma jeszcze oficjalnie osoby, która w 2024 r. była głównym rywalem byłego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Mowa oczywiście o Łukaszu Gibale , liderze stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, w przeszłości polityku PO i Ruchu Palikota. Co z jego startem? – Kilka dni temu premier na konferencji prasowej ogłosił, że wystartuję. Powiedział też, że wejdę do drugiej tury. Pan premier szczyci się tym, że nigdy nie kłamie, więc najwyraźniej pytanie mnie o decyzję dotyczącą startu nie ma sensu. Jeżeli jednak w tej sprawie liczy się zdanie Łukasza Gibały, sprawa wygląda tak. Premier nie ogłosił jeszcze terminu wyborów. Jego koledzy partyjni mówią, że nie wiadomo, czy te wybory w ogóle się odbędą – mówi nam Gibała. – Jeżeli się jednak odbędą, jeżeli poznamy ich termin, zależeć mi będzie na tym, żeby szanse na zwycięstwo miał ktoś, dla kogo najważniejszy będzie interes Krakowian. Ważniejszy niż jakiekolwiek interesy partyjne, biznesowe czy towarzyskie. Jeżeli taki kandydat będzie miał realne szanse na zwycięstwo, to go poprę. Jeżeli się okaże, że moje szanse będą w…
Read the full article at Rzeczpospolita →