Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl Fot. Dawid Żuchowicz...
12 czerwca 2026
Czy poseł Marcin Józefaciuk odkrył już, że kobiety karmiące piersią mogą pracować godzinę krócej, a pensję otrzymują za pełny dzień pracy? Przecież to dyskryminacja ojców. I dlaczego 14 tygodni urlopu przysługuje kobiecie, a ojcu sześć? Mam dla niego 4 krótkie lekcje
„Widzę to tak” to cykl, w którym od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.
„Walczę z tym, że państwowa instytucja publiczna stworzyła system, w którym jedna grupa pracowników może dostać dodatkowy, pełnopłatny dzień wolny co miesiąc, a druga grupa nie dostaje nic” – napisał we wtorek 9 czerwca 2026 na Facebooku Marcin Józefaciuk, obecnie poseł niezależny.
Kilka godzin później wołał z mównicy w Sejmie, że państwowa jednostka publiczna dyskryminuje mężczyzn.
O co chodzi?
Poseł Marcin Józefaciuk udał się z kontrolą do Ochotniczych Hufców Pracy. I odkrył, że te oferują swoim pracownicom urlop menstruacyjny , czyli jeden dzień w miesiącu wolny wtedy, gdy ból miesiączkowy utrudnia normalne funkcjonowanie i pracę.
Urlopy menstruacyjne są znane na całym świecie, stosuje go kilka prywatnych firm w Polsce (od znanego CD Projekt Red przez stowarzyszenie Ashoka Poland, po agencje marketingowe jak Digitalk czy Suasio).
Poseł uznał jednak, że to przywilej dla kobiet i dyskryminacja dla mężczyzn. Z mównicy sejmowej wezwał ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk do złożenia pilnych wyjaśnień, zapowiedział, że sprawę skieruje do Rzecznika Praw Obywatelskich i Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Poseł złożył też wniosek formalny w sprawie OHP, zamierza analizować ich dane finansowe, bo przecież ktoś za te urlopy musiał zapłacić.
Jego słowa już podchwyciły grupy i stowarzyszenia działające na rzecz mężczyzn. Pojawiły się komentarze o terrorze feministek, rychłym haraczu z powodu urodzenia się mężczyzną, hasła o systemowej dyskryminacji spod znaku różnego wieku emerytalnego i transfobiczne żarty w stylu: „chyba zacznę identyfikować się jako kobieta”.
Marcin Józefaciuk jest nauczycielem, do Sejmu wszedł z list KO, ale kiedy partia zawiesiła go po tym, jak na posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Dzieci w Procesie Rozstania Rodziców zaprosił osobę skazaną za przestępstwa seksualne wobec własnego dziecka, zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.
Przygotowałam więc dla posła cztery krótkie lekcje – licząc, że niczym jego uczniowie, wyciągnie odpowiednią wiedzę ze swojego nieroztropnego działania.
Poseł (celowo lub nie) urlopy menstruacyjne w OHP owiał aurą tajemnicy, sekretu skrywanego przez lewicowe Ministerstwo Pracy, któremu podporządkowane są Hufce.
Józefaciuk twierdzi, że informację tę odkrył w trakcie kontroli poselskiej. Tworzy narrację, zgodnie z którą resort dawałby osobom miesiączkującym tajne dni wolne, jakby nie do końca w zgodzie z prawem. Problem w tym, że
bezpłatny urlop menstruacyjny w Ochotniczych Hufcach Pracy działa od 1 grudnia 2024 roku. A więc półtora roku.
Informacja ta była szeroko komunikowana w mediach społecznościowych, komendant główny OHP Jerzy Budzyn zapowiadał ją też w radiu RDC.
W przestrzeni publicznej istnieją nawet dane wskazujące, że w miesiącu, w którym wystartował projekt, dzień wolny wzięło ledwie 14 procent kobiet. Rok później – już ok. 40 procent.
OHP chwali się projektem, czego poseł nie sprawdził lub sprawdzić nie chciał. Czyżby dlatego, że informacja o projekcie trwającym 1,5 roku, i to z powodzeniem, bez masowych zwolnień czy strajków pracujących w OHP mężczyzn, nie polaryzowałaby tak bardzo i nie zebrała internetowego poklasku?
Urlopy menstruacyjne nie są na świecie niczym nowym. W 1947 wprowadziła je Japonia. Szeroko stosują je kraje azjatyckie, takie jak Korea Południowa, Wietnam czy Tajwan.
Trzy lata temu Hiszpania wpisała je do swojego kodeksu pracy, zezwalając na wzięcie 3-5 dni wolnych w roku. Podobny projekt próbowały wprowadzić w 2017 roku Włochy, ale większość parlamentarna odrzuciła go, argumentując, że pogłębi nierówności płacowe i zniechęci pracodawców do zatrudniania kobiet – do czego dziś (świadomie lub nie) przyczynia się poseł Marcin Józefaciuk.
Nadia Oleszczuk-Zygmuntowska, działaczka społeczna związana z Polską Siecią Ekonomii, przypomina , że urlopy menstruacyjne jako pierwszy na świecie wprowadził... Związek Radziecki już w latach 20. „Rozwiązania skierowane były do kobiet pracujących w fabrykach. Miały one chronić zdrowie pracownic, by mogły wypełniać swoje funkcje reprodukcyjne oraz macierzyńskie i odzwierciedlały radziecką politykę pronatalistyczną” – podnosi Oleszczuk.
Skutki były jednak opłakane: „Wdrożenie urlopów stało się podstawą do dyskryminacji pracownic przez pracodawców, którzy zaczęli faworyzować mężczyzn jako lepszych, chętniej zatrudnianych pracowników. Pracownice postulowały więc o zniesienie urlopów menstruacyjnych, do czego ostatecznie d…
Read the full article at OKO.press →