Ekspert do spraw bezpieczeństwa komentuje patrole obywatelskie na granicy i nacjonalistyczne manifestacje
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TR STOK/Shutterstock, Adam Łaczek/FB
Krakowski aktywista Adam Łaczek w swoich mediach społecznościowych opublikował dane dotyczące cudzoziemców w Krakowie, odnosząc się do debaty na temat patroli obywatelskich i migracji. Przedstawione statystyki nie potwierdziły narracji środowisk prawicowych. Po wpisie stał się adresatem hejtu i gróźb w internecie. Teraz boi się o swoje bezpieczeństwo. Krakowski aktywista Adam Łaczek opublikował w mediach społecznościowych zestawienie danych dotyczących cudzoziemców mieszkających i pracujących w Krakowie. Jego wpis pojawił się w kontekście dyskusji wokół tzw. patroli obywatelskich organizowanych przez środowiska narodowe oraz towarzyszących im ostrzeżeń dotyczących migracji.
Łaczek sięgnął w nim po trzy źródła: miejską ewidencję ludności, dane dotyczące legalizacji pobytu w województwie małopolskim oraz statystyki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych obejmujące osoby zatrudnione w firmach zarejestrowanych w Krakowie. Jak podkreślił, każdy z tych rejestrów pokazuje inny wymiar zjawiska migracji.
Z przedstawionych zestawień wynika, że w Krakowie i regionie najliczniejszą grupę cudzoziemców stanowią obywatele Ukrainy, Białorusi i Indii. W pierwszej dziesiątce pojawiają się także m.in. Rosjanie, Turcy, Włosi oraz obywatele państw zachodnioeuropejskich. W danych ZUS widoczni są również pracownicy m.in. z Gruzji, Filipin i Kolumbii .
Łaczek zwrócił uwagę, że dominują osoby z krajów europejskich lub państw silnie powiązanych z Europą kulturowo i gospodarczo. W jego ocenie przedstawione statystyki nie potwierdzają narracji o gwałtownych zmianach określanych jako "inwazja", a migracja ma przede wszystkim charakter zarobkowy i związany z rynkiem pracy.
Wpis wywołał burzę
Po publikacji danych mężczyzna stał się adresatem gróźb i hejtu w internecie. W jednym z wpisów przytoczył wiadomości, które miał otrzymać, w tym m.in. "Oglądaj się za siebie sz...to" czy też "Ku...o je...na, już niedługo".
Jak mówi aktywista w rozmowie z tvn24.pl, podobnych komentarzy były tysiące.
Sprawa została w czwartek zgłoszona prokuraturze. Łaczek podkreślił, że zbieranie materiału dowodowego było dla niego druzgocące i w świetle tego, co przeczytał w komentarzach boi się teraz o własne bezpieczeństwo.
Opublikował wpis z kopiami komentarzy, jakie otrzymuje.
Adam Łaczek: nie potrafię przejść obojętnie wobec manipulacji danymi
Dodaje jednak, że mimo przykrości, których doznał, nie żałuje, że opublikował dane.
- Czy opublikowałbym dane ponownie? Zdecydowanie tak. Zrobiłbym to dla Krakowa - miasta, w którym się urodziłem, które kocham i w którym wychowuję swoje dzieci. Nie potrafię przejść obojętnie wobec manipulacji danymi, gdy mają one wpływ na przyszłość naszego miasta. W świecie, w którym dla zasięgów często poświęca się fakty, uważam, że głos rozsądku jest ważniejszy niż kiedykolwiek. Nawet jeśli oznacza to płynięcie pod prąd - dla Krakowa warto - zapewnia.
Źródło: tvn24.pl
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Read the full article at TVN24 →