W przyszłym roku w kasie Narodowego Funduszu Zdrowia zabraknie 22 miliardów złotych. Eksperci mówią o chorym systemie, którego nie próbuje się skutecznie leczyć. Cenę za to płacą pacjenci, który nie kryją obaw o skutki kolejnych możliwych decyzji. Ministerstwo Zdrowia stoi natomiast przed ogromnym wyzwaniem, bo tegoroczny budżet NFZ wciąż nie spina się o 16 miliardów złotych. Artykuł dostępny w subskrypcji - Otrzymałem prognozę przychodów Narodowego Funduszu Zdrowia na kolejne trzy lata. Luka finansowa w przyszłym roku jest zaplanowana na poziomie około 22 miliardów złotych - powiedział w rozmowie z TVN24+ Wojciech Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego. W tegorocznym budżecie wciąż brakuje co najmniej 16 miliardów złotych. Zapowiedzi tego, jak Ministerstwo Zdrowia (MZ) chce zasypać tę dziurę, nadal nie słychać, mimo że minęła już połowa roku.
Co to oznacza, przede wszystkim dla pacjentów?
Kolejki do badań się wydłużyły, a w planach kolejne cięcia
- Podejrzewam, że wiele osób nie jest w stanie ocenić, jak katastrofalne skutki może to mieć, i to mnie martwi najbardziej - mówi Wojciech Wiśniewski w rozmowie z TVN24+.
To, z czym mierzymy się teraz, to "małe piwo" w stosunku do tego, co się wydarzy w końcówce tego roku, a właściwie już od września
Wojciech Wiśniewski, Polskie Towarzystwo Gospodarcze
Od kwietnia NFZ ściął płatności za nadwykonania badań, takich jak kolonoskopia, gastroskopia, rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa do 50-60 procent bazowej stawki i przesunął ich płatność na przyszły rok (wcześniej płatności były co kwartał, teraz będą po zakończeniu całego roku).
Na negatywne efekty nie trzeba było długo czekać, o czym pisaliśmy na naszym portalu . Kolejki do badań wydłużyły się nawet o lata, przesuwane bywają też terminy już ustalonych wizyt. A to tylko jeden ruch, na którym oszczędność ma wynieść w tym roku zaledwie około 625 miliardów złotych.
- System nie zawala się "na raz". Dotyka to najpierw tych najsłabszych. Jeżeli przyjmiemy, że ceną za cięcia w diagnostyce było przełożenie badań lub wydłużenie kolejek dla tysięcy, jeśli nie dziesiątek tysięcy pacjentów, a przyniesie to oszczędności na poziomie jednej czterdziestej tego, czego brakuje w tym roku, to jaka będzie skala dramatu, jeśli dojdzie do konieczności dalszych cięć? Jeśli minister finansów nie "wyczaruje" około 20 miliardów złotych na ten rok, to NFZ będzie zmuszony do ruchów, przy których sprawa badań diagnostycznych okaże się miłym wspomnieniem - przewiduje Wojciech Wiśniewski.
W efekcie cięć NFZ wydłużyły się kolejki do badań i specjalistów
Źródło zdjęcia: Shutterstock
Jak dodaje, kolejne oszczędności będą dotyczyły między innymi rozliczania nadwykonań w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. - Czeka nas też nowelizacja dotycząca wykazu bezpłatnych leków , choć to da się zrobić w pewnym zakresie bezboleśnie - wymienia Wiśniewski.
Kolejne cięcia, m.in. w operacjach zaćmy czy wizytach u lekarzy specjalistów, były już zresztą wielokrotnie zapowiadane, również przez kierownictwo NFZ. Wciąż nie zobaczyliśmy jednak nawet projektów zarządzeń, które miałyby je wprowadzać.
Na czym polega choroba systemu? Nie chodzi tylko o pieniądze
- Najgorsze jest to, że my cały czas mówimy o skutkach, a nie o przyczynach - ubolewa ekspert. Przyczyną problemów jest w jego ocenie wypadkowa różnych czynników powodujących trwałą niestabilność finansową systemu.
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Read the full article at TVN24 →