Piątkowe wystąpienia posłów PiS w Sejmie zdominował temat kontrowersji wokół Warszawskiego Szpitala Południowego i zarobków lekarza i byłego radnego z Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka . W pewnym momencie na mównicy pojawił się Roman Giertych , co wzbudziło żywą reakcję Przemysława Czarnka .
- Nie macie żadnych argumentów, skoro Giertycha puszczacie. Zero argumentów, Giertych na mównicy. Brawo! - krzyczał wiceprezes PiS, siedząc u boku Jarosława Kaczyńskiego.
- Wszyscy pamiętamy taśmy Tomasza Mraza , gdy mówił pan (Marcin) Romanowski o 18 milionach, które wpłacono na szpital w Józefowie za leczenie kolanek prezesa Kaczyńskiego - mówił poseł KO, nawiązując do potajemnych nagrań, na których uwieczniono rozmowę byłego wiceministra sprawiedliwości.
Wypowiedź regularnie przerywał Przemysław Czarnek. - Nie mdlej! - wołał, odwołując się do incydentu podczas przeszukania w domu posła sprzed sześciu lat.
Chwilę później Giertych zwrócił się w stronę Jarosława Kaczyńskiego. - Jarku, oddałeś 18 milionów dla tego szpitala? Oddałeś Funduszowi Sprawiedliwości, z którego zabrano pieniądze ofiarom przestępstw? Czy pani (Elżbieta) Witek oddała pieniądze za dwa lata OIOM-u dla swojego męża? Czy pan (Łukasz) Szumowski oddał za maseczki? Nie, nie oddaliście - przekonywał Giertych.
W tym momencie Przemysław Czarnek podniósł się ze swojego miejsca i ruszył w kierunku mównicy. - Oddaj kasę! Bo służba zdrowia jest w zapaści ! - krzyczał, wskazując palcem na posła Koalicji Obywatelskiej.
ZOBACZ: "Prezydent na to nie pozwoli". Głos z pałacu po aferze z lekarzem
- Obywatele, media, mają prawo być wściekli na to, co się stało w Szpitalu Południowym. Mają prawo do tego - przyznał Giertych.
Nie reagując na okrzyki wiceprezesa PiS, wskazał, że to zupełnie przeciwnie niż politycy PiS. - Natomiast PiS, panie Czarnek, panie Kaczyński - wy nie macie żadnego prawa mówić o wykorzystywaniu szpitali przez polityków. Nie macie żadnego prawa - podkreślił.
W mediach społecznościowych Roman Giertych zasugerował, że podczas jego wystąpienia, Jarosław Kaczyński zwrócił się do niego w wulgarny sposób . "Kaczyński rzucił dzisiaj do mnie w Sejmie: 's****rzaj gówniarzu'. To i tak milej niż 's****rzaj dziadu' rzucone kiedyś przez jego brata" - napisał.
Afera wokół Szpitala Południowego. Dawid Kacprzyk i "salonik vip"
Sprawa Dawida Kacprzyka wybuchła po ujawnieniu jego oświadczenia majątkowego, z którego wynikało, że w 2025 roku uzyskał blisko 1,6 mln zł przychodu z działalności medycznej. Media informowały, że lekarz nie miał specjalizacji, a mimo to pełnił funkcję koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym. Według doniesień miał też przepracować w placówce 3976 godzin w ciągu roku.
Po nagłośnieniu sprawy stołeczny ratusz zlecił pilny audyt w Szpitalu Południowym i zapowiedział kontrolę SOR-ów we wszystkich miejskich szpitalach.
Ponadto, według medialnych ustaleń, na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki , a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji w rzekomym "saloniku vip".
ZOBACZ: "Kolejny Dawidek, tylko starszy". Kaleta o aferze z posłem KO
Umowy z Kacprzykiem zostały wypowiedziane, a szpital zapowiedział zawiadomienie o podejrzeniu oszustwa. Sprawą zajęła się również prokuratura, która bada doniesienia o priorytetowym przyjmowaniu polityków KO i ich rodzin poza standardową kolejnością.
Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, a następnie zrzekł się mandatu radnego dzielnicy Ursus. Stołeczny ratusz przekazał również, że lekarz zwrócił szpitalowi znaczną część wypłaconych mu pieniędzy . Premier Donald Tusk zapowiedział konsekwencje prawne i polityczne tam, gdzie doszło do naruszenia prawa.
Twoja przeglądarka nie wspiera odtwarzacza wideo...
Czytaj więcej
Read the full article at Polsat News →