Prawa autorskie: il. Iga Kucharska / OKO.press il. Iga Kucharska / ...
16 czerwca 2026
Dezinformacja, „emocjonujące” treści oraz nieubłagane algorytmy. Media się kończą? Może jeszcze nie? W czerwcu OKO.press skończyło 10 lat i wchodzi w drugą dekadę. Dołączcie do naszego urodzinowego lajwa 19 czerwca o godzinie 20:30 na kanale YouTube i porozmawiajcie z nami o przyszłości mediów.
Trudno w to uwierzyć, ale OKO.press kończy 10 lat. To był burzliwy czas dla demokracji, społeczeństwa obywatelskiego, a także mediów. Dziękujemy, że byliście w tym razem z nami: na ulicach, na naszym portalu, na YouTube, na naszych kanałach w mediach społecznościowych. Nie możemy się doczekać kolejnej dekady, ale zanim skoczymy w przyszłość, chcemy porozmawiać o krajobrazie, w którym funkcjonują dziś tradycyjne media. Może być chwilami depresyjnie, bo to krajobraz trudny i najeżony trudnościami. Ale z nutą nadziei! Chociażby dlatego, że nie po to powstaliśmy 10 lat temu i nie po to rozwijaliśmy się przez te 10 lat, by się teraz zwijać, rezygnować z tego, co ważne. Chcemy więcej.
Do dyskusji zaprosiliśmy dziennikarzy z różnych redakcji: Konrada Piaseckiego (TVN24), Agnieszkę Lichnerowicz (Polskie Radio), Katarzynę Kasię (TVP) i Agnieszkę Mazuś (Jawny Lublin).
Dołączajcie do naszego lajwa (transmisji na żywo online) 19 czerwca o godzinie 20:30 na kanale YouTube . Jest o czym rozmawiać, bo ostatnie 10 lat bardzo zmieniło logikę i sposób naszej pracy. Ale część pozostała niezmienna. To dobrze, czy źle?
Kiedyś wystarczył mocny temat, nieujawnione wcześniej informacje albo chwytająca za serca historia. Dziś treść nie obroni się sama – jesteśmy zależni od zewnętrznych graczy, którzy na nas zarabiają i których jedna decyzja może mieć ogromny wpływ na nasze zasięgi.
Algorytmy platform cyfrowych (nazywanych kiedyś społecznościowymi) jak Facebook, YouTube, czy Instagram sprawiały, że media mogły jednego dnia ze swoimi treściami docierać szeroko do nowych odbiorców. Ale kolejnego dnia tracić kontakt ze swoimi czytelnikami i widoczność w sieci w wyniku przesunięć w polityce korporacji.
Wyszukiwarki, których – jak sama nazwa wskazuje – ludzie używali, gdy chcieli znaleźć interesującą ich informację, również były narzędziem działającym na rzecz widoczności mediów. Zwłaszcza tych, które opłaciły reklamy lub które opanowały sztukę pisania artykułów pod SEO – algorytmy wyszukiwania i wyświetlania tekstów. Niemniej, wejścia z wyszukiwarek to znaczna część źródeł odwiedzin na stronach.
Coraz powszechniejsze użycie modeli językowych AI, w tym tych proponowanych przez wyszukiwarkę, sprawia, że coraz mniej osób trafia na informację, skąd pochodzi wyświetlana wiadomość, a więc nie przechodzi na strony mediów, które wytworzyły treści.
Według badań branżowych skłonienie użytkownika Google do kliknięcia w link prowadzący do źródła informacji jest dziś 10 razy trudniejsze niż dziesięć lat temu. A i tak Google ma najwyższy poziom konwersji do źródeł ze wszystkich modeli językowych na rynku. Badania pokazują, że co trzeci bot wykorzystujący sztuczną inteligencję narusza ograniczenia dostępu do treści stron wydawców, w tym treści chronionych paywallem.
Modele językowe żerują na pracy dziennikarzy i dziennikarek, a platformy, które nimi zarządzają, ani nie płacą twórcom, ani nie rekompensują strat wynikających z niższego ruchu na stronach wydawców.
Także logika platform cyfrowych zmieniła się nie zasadniczo – nie chodzi już o to, co szerują nasi znajomi albo profile, które kiedyś polubiliśmy. Na pewno nie tylko słyszeliście, ale sami doświadczyliście tego, co to znaczy „gównowacenie” internetu. Zamiast odpowiedzi na nurtujące was pytania, dostajecie treści maskujące reklamy, a także niskiej jakości potok filmików wygenerowanych przez AI. Skrolującym podsyłane są viralowe treści twórców, częściej niż interesujące ich informacje i konta.
W badaniu Instytutu Reutersa aż 70 proc. wydawców z całego świata przyznało, że rosnąca liczba i coraz większe znaczenie tzw. twórców kontentu i influencerów budzi ich obawy w kontekście walki o czas i uwagę czytelników. Odpowiedzią na to jest np. współpraca z nimi, by promować treści swoich mediów (przyznaje się do tego 50 proc. wydawców).
Znacznie częściej wydawcy wybierają strategię polegającą na upodabnianiu dziennikarzy do twórców i influencerów (76 proc. wskazań).
To niekoniecznie złe zjawisko w świecie, w którym konkurujemy nie tyle z treściami politycznymi czy newsami, ile z każdą możliwą treścią. Konkurujemy o uwagę przebodźcowanych użytkowników.
Dziennikarze muszą więc dziś dbać nie tylko o jakość swoich materiałów, ale i marki osobiste. Znać się nie tylko na temacie, który poruszają, ale na audiowizualnej obróbce swoich materiałów. Być biegłymi w klasycznym warsztacie dziennikarskim i abecadle social mediów.
Z badań Pew Research Center z 2025 roku wynika, że młodzi ludzie na całym świecie wyraźnie przedkładają media społecznościowe nad portale informacyjne, jeśli chodzi o konsumowanie wiadomości.
W grupie 18-24 lata po…
Read the full article at OKO.press →