Prawa autorskie: Fot. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl Fot. Robert Robaszew...
15 czerwca 2026
Potrzebujemy rozwiązań, które nie zostawiają całego ciężaru opieki wyłącznie po stronie pojedynczych osób, czy rodzin. To nie jest wyłącznie problem rodzin, to kwestia społeczna – mówi ekonomistka
OKO.press zapytało dr hab. Annę Zachorowską-Mazurkiewicz, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego w Instytucie Ekonomii, Finansów i Zarządzania o to, jak rozwiązać problem nieodpłatnej pracy w rodzinie – opieki nad jej najmłodszymi i najstarszymi członkami i innych koniecznych prac wykonywanych w domu. Badaczka mówi o tym, jak długo ta nieodpłatna praca była uważana po prostu za obowiązek – głównie kobiet – i jak trudno współcześnie pogodzić ją z pracą zarobkową. Podkreśla też, że nie można z niej całkowicie zrezygnować na rzecz np. rynku. Zdaniem prof. Zachorowskiej-Mazurkiewicz ważne jest, żeby zaistniała równowaga pomiędzy relacjami i wzajemnościami w rodzinie, rynkiem i wsparciem państwa.
Anna Jurek: Według Wielkiego Słownika Języka Polskiego PAN, praca to: „Systematyczne wykonywanie określonych czynności w celach zarobkowych”. Praca wiąże się z wynagrodzeniem, rynkiem, gospodarką. Ta definicja nie obejmuje pracy nieodpłatnej, opiekuńczej, emocjonalnej. Czy potrzebujemy szerszej definicji pracy?
Dr hab. Anna Zachorowska-Mazurkiewicz, : Podział na pracę zarobkową i pracę wykonywaną w domu pojawił się stosunkowo niedawno, razem z rewolucją przemysłową. Wcześniej te obszary życia były ze sobą dużo bardziej połączone. Dopiero przeniesienie pracy do manufaktur i fabryk stworzyło wyraźny podział między sferą rynku a sferą domu. Ten podział bardzo mocno wpłynął także na role kobiet i mężczyzn. Praca kobiet poza domem często wiązała się z brakiem bezpieczeństwa i ryzykiem przemocy. Dlatego w wielu rodzinach pojawił się model, w którym kobieta zostaje w domu i zajmuje się opieką, a mężczyzna pracuje zarobkowo i utrzymuje rodzinę. To właśnie wtedy utrwalił się wzór mężczyzny jako „żywiciela rodziny” — oraz przekonanie, że praca wykonywana w domu nie jest „prawdziwą pracą”.
W „Bogactwie Narodów” (1776) Adam Smith pisze o pracy kobiet wykonywanej w domu, nazywając ją jednak obowiązkami, nie pracą. Ta książka jest bardzo ważna dla ekonomistów, bo właśnie na ten czas datujemy powstanie ekonomii jako dyscypliny naukowej. U Smitha czytamy o nowych warunkach panujących w społeczeństwie, o stosunku pracy i rozróżnieniu pracy produktywnej od nieproduktywnej. Ta pierwsza dotyczy wytwarzania produktu, który można spieniężyć na rynku, ta druga wytwarza co prawda produkt, np. w postaci ugotowanej zupy, czy uszytego ręcznie ubrania, ale ten produkt zostaje w domu, nie można było go sprzedać lub kupić.
Potrzebujemy zatem uwzględnienia tych osób, które pracę wykonują, ale nie są za nią ani doceniane, ani wynagradzane?
Klasyczna ekonomia opiera się na trzech podstawowych zasobach: ziemi, kapitale i pracy. Ziemia oznacza czynniki produkcji pochodzące z natury — m.in. bogactwa naturalne, kapitał — dobra wykorzystywane w procesie produkcji, takie jak maszyny, fabryki, czy komputery, a praca — ludzi wykonujących określone zadania. Przez długi czas pojęcie pracy ograniczano jednak głównie do pracy płatnej, wykonywanej na rynku. Tymczasem ogromna część działań niezbędnych do funkcjonowania gospodarki odbywa się poza nim — w gospodarstwach domowych. Ekonomia feministyczna zwróciła uwagę na tzw. pracę reprodukcyjną, czyli działania związane zarówno z wychowywaniem kolejnych pokoleń, jak i podtrzymywaniem życia osób już funkcjonujących na rynku pracy. To m.in .: gotowanie, sprzątanie, opieka, organizowanie codzienności, czy dbanie o relacje społeczne.
Jednym z najważniejszych wkładów ekonomii feministycznej było nazwanie tych działań pracą — i podkreślenie, że jest to praca nieodpłatna.
Same czynności oczywiście istniały wcześniej, ale przez długi czas nie były traktowane jako pełnoprawny temat ekonomiczny.
Pierwsze feministyczne analizy dotyczące pracy nieodpłatnej pojawiały się już w latach 70. XX wieku, jednak do głównego nurtu debaty ekonomicznej temat ten zaczął przebijać się znacznie później. Dziś coraz częściej mówi się o pracy nieodpłatnej jako o realnym problemie ekonomicznym i społecznym.
Dużą rolę odegrała tu pandemia COVID-19. Kiedy życie zawodowe i prywatne przeniosło się do domów, wiele osób po raz pierwszy zobaczyło skalę pracy wykonywanej każdego dnia w gospodarstwach domowych — pracy koniecznej, ale często niewidzialnej.
W jednym z raportów OECD czytamy, że „recesja towarzysząca pandemii COVID-19 była często określana mianem “shecession” (od „ona” i „recesja”), bo implikowało nieproporcjonalnie negatywne skutki dla kobiet. Kryzys ten można by jednak trafniej nazwać “momcession” (od „mama” i „recesja), ponieważ szczególnie uderzał w matki. Badanie OECD „Risks that Matter” z 2020 roku przedstawia międzynarodowe dowody na to, że gdy szkoły i placówki opieki nad dziećmi zostały zamknięte, matki ponosiły ciężar dodatkowej nieodpłatnej…
Read the full article at OKO.press →