Jak informuje stacja Sky News, na którą powołuje się Reuters, rosyjski okręt wojenny oddał strzały ostrzegawcze w kierunku jachtu na kanale La Manche. Wcześniej cywilna maszyna miała zbliżyć się do rosyjskiej fregaty.
Jak doprecyzowały później brytyjskie media, powołując się na źródła w resorcie obrony, strzały miały najprawdopodobniej na celu zapobieżenie kolizji . Zdaniem BBC jacht "niebezpiecznie" zbliżył się do fregaty, która podjęła kilka prób nawiązania kontaktu z jednostką. Dopiero gdy działania te nie przyniosły efektu, załoga zdecydowała się oddać w kierunku jachtu strzały z karabinów .
ZOBACZ: "Poważny cios" dla floty cieni. Kraje UE zajęły tankowiec objęty sankcjami
Stacja podała, że marynarze działali "zgodnie z międzynarodowymi przepisami żeglugowymi" . Rządowe źródło powiedziało BBC News, że na jachcie znajdowała się para seniorów w wieku około 60 lat. Osoby te zeznały, że nie słyszały dźwięku syren ostrzegawczych, które dochodziły z fregaty.
Incydent na kanale La Manche. Rosyjska jednostka oddała strzały
Zgodnie z informacjami stacji, do zdarzenia doszło we wtorek ok. godz. 11:40 czasu lokalnego między Normandią a wyspą Wight, poza brytyjskimi wodami terytorialnymi. Informację o incydencie potwierdziło Sky News brytyjskie Ministerstwo Obrony, które poinformowało, że w tej sprawie prowadzone jest dochodzenie .
Agencja Reutera - powołując się na anonimowe źródło - przekazała z kolei, że incydent dotyczył rosyjskiej fregaty Admirał Grigorowicz . Sky News dodaje, że jacht, który brał udział w tym zdarzeniu, jest zarejestrowany w Wielkiej Brytanii.
Strzały ostrzegawcze miały paść z odległości ok. 500 jardów (457 metrów). Nie odnotowano żadnych uszkodzeń jachtu . Jak podał "The Guardian", załoga okrętu patrolowego brytyjskiej marynarki wojennej HMS Tyne upewniła się ponadto, że osoby przebywające na pokładzie jachtu są bezpieczne . Potem jednostka kontynuowała rejs.
ZOBACZ: Nie stosował się do poleceń, trafi do więzienia. Kapitan z rosyjskiej floty cieni skazany
Jak podkreśla Sky News, do incydentu doszło zaledwie kilka dni po tym, jak brytyjskie wojska pierwszy raz w historii przejęły tankowiec rosyjskiej floty cieni . Stacja BBC podała jednak, że obecnie brytyjskie służby nie wiążą ze sobą obu incydentów. "Rosyjskie okręty wojenne regularnie przepływają przez Kanał (La Manche) i są rutynowo monitorowane przez okręty Royal Navy" - przekazano, dodając, że również tym razem rosyjski okręt był obserwowany.
"The Guardian" pisze natomiast, że Admirał Grigorowicz w tym roku był co jakiś czas widywany w pobliżu wód brytyjskich . "Regularnie eskortował okręty rosyjskiej floty cieni na Kanale (La Manche) i Morzu Północnym oraz uzupełniał paliwo u wybrzeży Suffolk, by pozostać blisko Wielkiej Brytanii" - czytamy.
Brytyjscy komandosi przejęli rosyjski tankowiec. Chciał przepłynąć przez La Manche
W niedzielę wpisany na czarną listę tankowiec o nazwie Smyrtos próbował przepłynąć przez kanał La Manche z ładunkiem rosyjskiej ropy naftowej . Wówczas grupa komandosów brytyjskiej marynarki wojennej i oficerów Narodowej Agencji ds. Przestępczości dokonała abordażu na pokład jednostki.
ZOBACZ: Akcja brytyjskiego wojska na kanale La Manche. Wykryli tankowiec z floty cieni
W trwającej sześć godzin operacji uczestniczyło kilka maszyn należących do brytyjskiej marynarki wojennej, w tym samolot patrolowy P-8, fregata HMS Sutherland oraz niszczyciel HMS Lendbury.
Zatrzymana jednostka została skierowana na kotwicowisko u południowych wybrzeży Wielkiej Brytanii. Będzie ona tam stacjonować aż do zakończenia dochodzenia sprawdzającego, czy jej eksploatacja nie zagraża środowisku i bezpieczeństwu żeglugi.
Czytaj więcej
Read the full article at Polsat News →