Sąd: krakowskie referendum ważne. Ale cel osiągnięto i tak
Angelika Pitoń
„Sąd Okręgowy w Krakowie postanawia oddalić protest referendalny Edwarda Nowaka” – przekazał sędzia Piotr Maziarz. Decyzja przesunęła datę wyborów prezydenta Krakowa z niekorzystnego dla polityków, wakacyjnego sierpnia na koniec września.
Po referendum w Krakowie, w wyniku którego odwołano prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego, polityka Koalicji Obywatelskiej, do sądu wpłynęły cztery protesty wyborcze związane z łamaniem ciszy wyborczej. Dwa z nich złożyły osoby prywatne, jeden — prezes fundacji, a kolejny — grupa 15 osób.
Jak informuje „Gazeta Krakowska”, w przypadku dwóch ostatnich sąd zdecydował, że nie będzie ich rozpatrywać, ponieważ wniesiono je po terminie. 17 czerwca rozpatrzył jednak pierwszy protest, który wniósł Edward Nowak, opozycjonista z czasów PRL.
„Czuję się obrońcą demokracji, a wolne wybory są jej najważniejszym aktem. Zależy mi też na Krakowie. Nie chcę, by władzę przejęli w nim ludzie, którzy posługują się takimi metodami. Minimalna nadwyżka frekwencyjna, która zdecydowała o tym, że referendum okazało się ważne, została wygenerowana z naruszeniem ciszy wyborczej” – mówił. Sądowi okazał blisko 4 GB danych cyfrowych, ponad 300 plików graficznych i analitycznych oraz prawie 800 stron opisu dowodowego.
Komisarz wyborcza Dagmara Daniec-Cisło wskazywała, że dowody — które ograniczały się głównie do screenów z mediów społecznościowych, wpisów i do płatnych reklam — nie musiały mieć istotnego wpływu na wynik referendum, bowiem nie wiadomo, do ilu rzeczywistych głosujących dotarły.
Sąd częściowo przychylił się do tej argumentacji. „Na podstawie tych materiałów nie da się ustalić, do jakiej grupy mieszkańców dotarły. Nie sposób racjonalnie założyć, że odbiorcami byli tylko mieszkańcy Krakowa. Wnioskodawca nie przedstawił dowodów pozwalających na rozróżnienie, czy materiał dotarł do osób, które mogły uczestniczyć, czy także tych, które nie mogły głosować. Nawet jeśli na wydrukach tych postów są liczby odbiorców, nie wynika z tego, że do takiej liczby trafiły w czasie ciszy referendalnej” – podniósł sąd.
Jednocześnie przyznał, że część materiałów naruszała ciszę referendalną . Jak wskazuje „Gazeta Wyborcza”, materiały Łukasza Gibały, posty doradcy prezydenta Nawrockiego Marcina Możdżonka, czy członków PiS Arkadiusza Mularczyka, Michała Wosia, Janusza Kowalskiego, czy Dariusza Mateckiego zdaniem sądu były naruszeniem ciszy wyborczej. „Ale wnioskodawca nie wykazał ani nie uprawdopodobnił, czy publikacje te miały istotny wpływ na wynik głosowania 24 maja” – zaznaczył sąd. I dodał:
Rozważenia wymaga kwestia zniesienie ciszy. Obecnie cisza staje się fikcją, wobec rozwoju internetu.
Prowadzący sprawę sędzia Piotr Maziarz oddalił protest Edwarda Nowaka. Wyrok nie jest jednak prawomocny — pan Nowak ma siedem dni, by oddać sprawę do sądu apelacyjnego, co najpewniej uczyni.
I nawet jeśli kolejna instancja sądu nie przyzna mu racji, termin wyborów prezydenckich w Krakowie ulegnie przesunięciu. Do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia protestów przed sąd premier nie zarządzi wyborów. A te muszą odbyć się 90 dni od dnia ogłoszenia o ważności wyborów, co powoduje, że zamiast sierpniowego głosowania w czasie wakacji i wyludnionego miasta, wybory prezydenta Krakowa odbędą się pod koniec września albo na przełomie września i października, w ; czasie politycznie lepszym, kiedy krakowianie wrócą po wakacjach do miasta.
Krakowianie odwołali prezydent Aleksandra Miszalskiego w drodze referendum 24 maja. Do urn poszło 29,9 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. To o ok. 4 procent więcej niż wymagany próg.
Nadwyżka wyniosła dokładnie 17 673 głosy.
Choć formalnie wybory nie zostały rozpisane, kolejne partie już ogłaszają swoich kandydatów. Na razie wiadomo, że w wyborach wystartują:
Monika Piątkowska, senatorka z KO, która jest wspólną kandydatką partii Donalda Tuska i PSL
Michał Drewnicki, radny miejski i lokalny rzecznik Prawa i Sprawiedliwości;
Daria Gosek-Popiołek, posłanka Lewicy, wcześniej w partii Razem. W ostatnich wyborach samorządowych poparła niezależnego Łukasza Gibałę;
Aleksandra Owca, radna miejska Razem, do Rady dostała się z list Krakowa dla Mieszkańców Łukasza Gibały, ale porzuciła jego klub;
Bartosz Bocheńczak, który prowadził kampanię prezydencką Sławomira Mentzena, kandydat Konfederacji;
Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy I (Stare Miasto), główny organizator referendum odwoławczego;
Michał Klimek, działacz Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, kwiaciarz;
Łukasz Wantuch, były radny miejski, słynący do tej pory z niekonwencjonalnych pomysłów na miasto;
Marianna Schreiber, influencerka;
Marian Banaś, były szef NIK;
Marta Ratuszyńska, radomianka i liderka inicjatywy Dobry Radom. Postuluje stworzenie konsorcjum miast Kraków-Radom i wspólną budowę bazy Europejskiej Agencji Kosmicznej;
Mówi się też o starcie Rafała Komarewicza (Centrum) oraz Pawła Śliza (Polska 2050). Wielkim nieobecnym na tej liście jest nie…
Read the full article at OKO.press →