Geriatria ginie w zestawieniu z potrzebami innych dyscyplin medycznych
Źródło wideo: Stanisław Kołton | tvn24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Pani Marianna ma 100 lat i jest aktywnie leczona onkologicznie. Jej historia pokazuje nie tylko postęp medycyny, ale też problem, na który polski system ochrony zdrowia nie jest gotowy. Pacjentów onkologicznych w bardzo podeszłym wieku będzie coraz więcej. Kwiaty, tort, życzenia i odśpiewane przez lekarzy "200 lat". Tak wyglądały setne urodziny pani Marianny Świech, pacjentki Kliniki Onkologii Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Od kilku lat kobieta jest leczona z powodu raka piersi. Raz w miesiącu przyjeżdża do kliniki, by przyjąć zaleconą terapię.
Dla lekarzy to nie tylko wyjątkowa uroczystość ich podopiecznej. To także przykład, że wiek metrykalny nie powinien automatycznie odbierać choremu prawa do leczenia.
- To jest niesamowite, że osoba, która ma 100 lat, jest ciągle aktywnie leczona przeciwnowotworowo. Ma znakomitą formę biologiczną, umysłową i cięty żart. To potwierdzenie, że współczesna onkologia nie ma wieku - podkreśliła prof. Ewa Kalinka, kierująca Kliniką Onkologii ICZMP.
Jak zaznaczyła, wciąż zdarza się, że wobec pacjentów w bardzo podeszłym wieku dominuje podejście zachowawcze, a czasem wręcz rezygnacyjne. Sam wiek bywa traktowany jak argument przeciwko aktywnemu leczeniu. Tymczasem przypadek pani Marianny pokazuje, że decyzja powinna zależeć nie od metryki, lecz od realnego stanu chorego: jego sprawności, chorób współistniejących, możliwości leczenia i wsparcia bliskich.
Lekarze mówią o pani Mariannie, że jest wytrwała, cierpliwa i nie narzeka na częste badania. Do szpitala zawsze przyjeżdża z rodziną, rozmawia z personelem i innymi pacjentami. - Pacjenci przyjeżdżają tu z bardzo dużym lękiem, z obawami. Ale jak mają przed sobą osobę, która leczy się z powodzeniem od tylu lat, jest w takiej formie i ma już sto lat, to naprawdę napawa ich optymizmem - dodała prof. Kalinka.
Leczenie raka piersi po 90. roku życia
Pani Marianna zauważyła pierwsze zmiany w obrębie piersi, gdy miała 95 lat. Już na początku okazało się, że operacyjne usunięcie nowotworu nie będzie możliwe. Zastosowano terapię lekową. Po pewnym czasie choroba zaczęła jednak wymykać się spod kontroli, a kolejna terapia była bardziej toksyczna i wymagała współpracy z innymi ośrodkami. - Udało się panią Mariannę z ciężkiego stanu wyprowadzić i dać leczenie, które jest skuteczne - zaznaczył dr Adam Miller, lekarz prowadzący pacjentkę.
Jak dodał, podobnych historii w onkologii jest więcej. Są pacjenci, którzy nie chodzili, byli skazani na leżenie w łóżku, a po odpowiednio dobranej terapii odzyskali sprawność i wrócili do codziennego funkcjonowania. To ważne nie tylko dla nich samych, ale też dla ich rodzin, bo choroba nowotworowa nigdy nie dotyczy wyłącznie jednej osoby.
Onkologia seniorów. Takich pacjentów będzie coraz więcej
Według dr. Millera polski system ochrony zdrowia jest słabo przygotowany na nadchodzącą falę pacjentów onkologicznych w podeszłym wieku. Lekarz określił ją jako "silver tsunami".
Problem polega na tym, że leczenie takich osób nie może być prowadzone według prostego schematu. Trzeba brać pod uwagę nie tylko typ nowotworu, ale też wydolność organizmu, inne choroby przewlekłe, przyjmowane leki, sprawność, sytuację domową i możliwość regularnych dojazdów do ośrodka.
- Leczenie pani Marianny idzie tak dobrze, bo wszystkie te elementy współgrają, czyli opieka rodziny, kontrola innych chorób przewlekłych i leczenie onkologiczne - zaznaczył dr Miller.
To właśnie ta kombinacja decyduje często o powodzeniu terapii. U pacjenta w bardzo podeszłym wieku leczenie raka nie jest osobnym procesem. Jest częścią znacznie szerszej opieki, w której onkolog musi widzieć całego człowieka, a nie tylko guz.
Onkogeriatria w Polsce. Lekarze leczą bez pełnych danych
Jednym z największych problemów onkogeriatrii jest brak badań dotyczących najstarszych pacjentów. Medycyna opiera się na dowodach naukowych, ale osoby po 90. roku życia bardzo rzadko uczestniczą w badaniach klinicznych. W praktyce oznacza to, że lekarze muszą podejmować decyzje przy ograniczonej wiedzy o tym, jak dany lek zadziała u pacjenta w tak zaawansowanym wieku.
- Podając lek, nie wiemy, jak on wpłynie na organizm seniora, bo z wiekiem zmienia się metabolizm, farmakokinetyka, farmakodynamika leków. Musimy te wszystkie elementy przewidzieć, a nie mamy żadnych danych. To stąpanie po kruchym lodzie - wyjaśnił dr Miller.
Dlatego, jak zaznaczył, niewielu lekarzy chce zajmować się onkogeriatrią. Ta dziedzina wymaga nie tylko wiedzy onkologicznej, ale też internistycznej, geriatrycznej i bardzo indywidualnego podejścia do chorego. Dr Miller przyznał, że w jego pracy dużym ułatwieniem jest wcześniejsza specjalizacja z chorób wewnętrznych. Takich lekarzy również jednak w Polsce brakuje.
Leczenie nowotworów u seniorów zależy także od opieki rodziny
Prof. Kalinka zwróciła uwagę, że ograniczeniem w leczeniu najstarszych pacjentów ni…
Read the full article at TVN24 →