Szpital Południowy rozstaje się z lekarzem Kacprzykiem. W tle milionowe zarobki i SOR da VIP-ów
Wojciech Kość
Warszawski Szpital Południowy wypowiedział umowy Dawidowi Kacprzykowi, kierownikowi SOR i byłemu radnemu KO. W placówce politycy i ich bliscy mieli korzystać z szybszej ścieżki przyjęć na SOR, a sam Kacprzyk mimo braku specjalizacji w 2025 roku zarobił... 1,6 mln zł.
Warszawski Szpital Południowy zwolnił dziś (17 czerwca) Dawida Kacprzyka, kierownika Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
„Informujemy, że umowy zawarte pomiędzy Warszawskim Szpitalem Południowym Sp. z o.o. a lekarzem Dawidem Kacprzykiem zostały wypowiedziane przez Spółkę” – takie oświadczenie od przedstawicieli placówki otrzymał Polsat News.
Kacprzyk jest lekarzem w trakcie specjalizacji z anestezjologii. Po wybuchu afery Naczelna Izba Lekarska złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w sprawie podejrzeń, że lekarz opuścił dyżur medyczny. Jego grafik miał pokrywać się m.in. z występami medialnymi.
Według deklaracji tylko w Szpitalu Południowym Kacprzyk przepracował w 2025 roku 3 976 godzin, czyli średnio 331 godzin miesięcznie i niemal 11 godzin dziennie, wliczając niedziele i święta. Oprócz tego miał również pracować w innej stołecznej placówce – Szpitalu Bródnowskim. Z oświadczenia majątkowego lekarza wynika, że w 2025 roku zarobił blisko 1,6 mln zł.
Po analizie tych danych prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zlecił pilny audyt w Szpitalu Południowym. Jak donosi RMF FM, Trzaskowski zwrócił się też do Rady Nadzorczej szpitala o odwołanie dr Agaty Kusz-Rynkun z funkcji członkini zarządu i dyrektorki ds. medycznych. Częściowe wyniki audytu miały potwierdzić nieprawidłowości przy obsadzie lekarza w grafiku SOR. Szpital przygotowuje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia oszustwa przez Kacprzyka.
Po wyjściu na jaw sprawy zarobków i trybu pracy Kacprzyka portal zero.pl opublikował – także 17 czerwca – materiał, z którego wynika, że w Szpitalu Południowym miało dochodzić do przyjmowania polityków i ich bliskich na SOR – którego szefem był Kacprzyk – poza kolejnością oraz wykonywania im szerokiego zakresu badań w ekspresowym trybie.
„Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W Warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin” – czytamy w materiale Słowika, który zapowiada ciąg dalszy.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że „podjęła z urzędu czynności sprawdzające w sprawie: podejrzenia stworzenia systemu przyjmowania pacjentów w SOR Szpitala Południowego w Warszawie opartego na przesłankach pozamedycznych, sprzecznych z zasadami triażu, co mogło narazić innych pacjentów SOR na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (...) oraz w sprawie poświadczania nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na dokumentacji poświadczającej czas wykonywanej pracy w SOR Szpitala Południowego w Warszawie.”
Sprawa ma bardzo wyraźny wydźwięk polityczny. Kacprzyk był warszawskim radnym Koalicji Obywatelskiej, aczkolwiek po ujawnieniu skandalu złożył legitymację partyjną.
Wykorzystywanie znajomości i politycznych konszachtów jest sporym problemem dla Koalicji Obywatelskiej – zwłaszcza że rządowa większość i tak boryka się ze spadkiem poparcia w sondażach i na razie przegrywa walkę o większość parlamentarną w nadchodzących w 2027 roku wyborach do Sejmu i Senatu.
Premier Donald Tusk zapowiedział kontrolę w Szpitalu Południowym, kontrolę NIK wydatkowania środków publicznych w placówkach ochrony zdrowia w Polsce oraz konsekwencje prawne, polityczne i kadrowe.
— Każdy, kto znalazł się w takiej sytuacji, będzie musiał publicznie wytłumaczyć się, jak było naprawdę. Chcę to wyjaśnić do samego spodu. Jeśli złamano prawo, to będzie prokurator. Jeśli złamano dobry obyczaj, to będzie odpowiedzialność polityczna — zapowiedział premier.
Jednak na pytanie, czy zdymisjonowany zostanie Marcin Kierwiński, szef warszawskich struktur KO, Tusk odpowiedział krótko: — Nie.
Opozycja żąda dymisji Tuska i całego rządu, masowo produkując krytyczne i złośliwe materiały w mediach społecznościowych. Sprawa dzieli też koalicję 15 października. „Nie do obrony” – napisała w reakcji na doniesienia zero.pl przewodnicząca Polski 2050 i ministra funduszy europejskich Katarzyna Pełczyńska.
Read the full article at OKO.press →